PASTERZ  OWIEC




- Żyd. 13:20; Jan 10:4, 14
"Nasz Pan Jezus,
on wielki, pasterz owiec,
gdy wypuści owce swoje idzie przed nimi,
a owce idą za nim; bo znają glos jego.
Jam jest on pasterz dobry,
i znam owce moje, a moje mię też znają"




ZALECAMY powyższy zespół tekstów Pisma Świętego dla naszego szczególnego rozważania, ponieważ zawiera on nauki, które są całkiem na czasie, szczególnie potrzebne i wypełniane obfitymi błogosławieństwami dla tych, którzy są prawdziwymi uczniami Jezusa, owcami Jego pastwiska.
    Jehowa jest w najwyższym znaczeniu Wielkim Pasterzem. On dba o tych, którzy w odpowiedzi na Jego zaproszenie (Przyp. Sal. 23:26) zwrócili się do Niego przez Chrystusa, poświęcili swoje życie Jemu i stali się tym sposobem Jego owcami i naśladowcami idącymi za Jego kierownictwem (Psalm 23; 79:13; 80:2; 95:7; 100:3; Jer. 31:10; Ezech. 34:10; Zach. 9:16; Efez. 5:1). Lecz Niebiańskiemu Ojcu upodobało się dokonać wszystkiego przez Swego jednorodzonego Syna, Logosa jako Wykonawcę, Swego Namiestnika (Jan 1:1-3; Mat. 28:18; 1 Kor. 8:6; Kol. 1:13-20; Efez. 1:10,17-23). Boskie "ramię [Jezus] panować będzie nad nim ... Jako pasterz trzodę swoją paść będzie; do naręcza swego zgromadzi baranki [dopomagając nawet najsłabszym z Jego prawdziwych owiec] i na łonie swym piastować je będzie, a kotne z wolna poprowadzi [lub da piersi - margines, tzn. tym, którzy karmią niemowlęta]" (Izaj. 40:10,11).
    Bóg postanowił pozafiguralnego Dawida, Swego "Umiłowanego" (Mat. 13:17; 17:5; Efez. 1:6) jako "księcia pasterzy" nad Swoimi owcami, aby je prowadził, karmił, strzegł i panował nad nimi (1 Piotra 5:4; Jer. 30:9; Ezech. 34:23,24; 37:24; Łuk. 1:32). Tą klasą owiec są ci, którzy pokutowali za grzech, odwrócili się od niego, przyjęli Jezusa jako Zbawiciela i tym sposobem stali się usprawiedliwieni przed Bogiem przez Jego zasługę okupu, a na tej podstawie poświęcili swoje życie Bogu i na Jego służbę oraz są "przyjęci w umiłowanym". Jezus, który dał Swoje życie za owce (Jan 10:11), jest "dobrym pasterzem" - "Pasterzem i Biskupem dusz waszych" (1 Piotra 2:25).
    Cały rodzaj ludzki w pewnym sensie jest podobny do zgubionych owiec, gdyż ludzie wypadli z pierwotnej owczarni Boskiej opieki Edenu, a popadli w stan przekleństwa. Stan ten jest opisany jako ziemia pusta, jako wielka i straszna puszcza (5Moj. 32:10), po której chodzili zubożeni - bez pastwiska, wody i pasterza. Niezliczone są kierunki, niebezpieczne drogi, nieszczęśliwe niepewności, znużenia, trudy i cierpienia tych zbłąkanych owiec (Psalm 119:176; Izaj. 53:6; Mat. 9:36; 10: 6; 18:11-13; Łuk. 15:4-7).
    Gdy Jezus, ten "dobry pasterz", który dał Swoje życie za świat (Jan 6:51), znajduje i czyni niektórych ludzi Swoimi naśladowcami, to jeszcze oni są nazwani owcami, aczkolwiek teraz są owcami Jego trzody (Mat. 26:31; Mar. 14:27; Jan 10:1-16; 21:15-17; Dz. Ap. 20:28; 1 Piotra 2:25; 5:2). Ci, którzy wiarą przyjęli Jezusa jako swojego Zbawiciela i przez poświęcenie przyjęli Go jako Króla, są obecnie uprzywilejowani mieć Jezusa za specjalnego opiekuna, za swego wielkiego lub głównego Pasterza pod kierownictwem Boga. W przyszłym Wieku Jezus stanie się Pasterzem dla restytucyjnej klasy owiec - dla tych z rodzaju ludzkiego, "którzy zechcą" się stać takimi (Obj. 22:17; Ezech. 37:24; Mich. 5:4; Jan 10:16; Mat. 25:32). Z tego więc zgubionego i zubożonego stanu Jezus wyzwala zarówno Swoich wybrańców, jak i Swoje nie wybrane owce, przyprowadza je z powrotem do zupełnej harmonii z Bogiem i zachowuje je bezpiecznie w Swojej opiece jako wielki Pasterz.
    W Ew. Jana 10:2,3 mamy powiedziane, że "odźwierny" otwiera drzwi owczarni pasterzowi. Rozumiemy, że ten odźwierny przedstawia Przymierze Zakonu. Izrael pod Przymierzem Zakonu uważał Jehowę za swego wielkiego Pasterza (Psalm 23:1; 80:2). Jehowa ostatecznie "zgromadzi w jedno wszystkie rzeczy w Chrystusie, i te, które są na niebiesiech, i te, które są na ziemi" (Efez. 1:10). Ale Przymierze Zakonu nie mogło dokonać Zbawienia zgubionej ludzkości i przywrócić ją do doskonałego życia i praw życiowych utraconych dla niej w Ogrodzie Eden (Gal. 2:16; Rzym. 8:2-4; Żyd. 7:18,19). Zakon służył jako nauczyciel celem doprowadzenia Izraela do Chrystusa, aby mógł być usprawiedliwiony z wiary (Gal. 3:24-26).
    Izrael już był zgromadzony podczas Wieku Żydowskiego jako ci, którzy mieli być przygotowani, aby stanowić trzodę dobrego Pasterza, gdy On przyjdzie. Oni byli "strzeżeni pod zakonem, wespół zamknieni będąc w tę wiarę, która potem miała być objawiona" (Gal. 3:23). Oni czekali na przyjście dobrego Pasterza, aby dał im dostęp do owczarni i wejście do Królestwa Bożego (Łuk. 16:16). Inni wprawdzie przyszli przed Mesjaszem udając prawdziwego pasterza, wodza posłanego przez Boga, ale oni byli tylko pretendentami szukającymi własnego dobra i chwały, a nie dobra owiec (por. Dz. Ap. 5:36,37). Byli oni złodziejami i grabieżcami, którzy starali się zdobyć owce dla własnych samolubnych celów.
    "Odźwierny" (przedstawiający Zakon) nie uznałby żadnego z tych pretendentów, nie pochwalałby ich, ani nie otworzyłby im dostępu do owiec, ponieważ żaden z nich nie mógł zachować Zakonu ani uwolnić owce od potępienia. Lecz gdy prawdziwy Pasterz przyszedł, to zadośćuczynił Zakonowi (odźwiernemu). On wypełnił Zakon (Mat. 5:17-20). On odkupił owce od Boga w Jego sprawiedliwości, dając za nie Swoje własne życie jako cenę okupu, wyzwalając je od przekleństwa śmierci Adamowej i od dodatkowego przekleństwa Zakonu (Rzym. 10:4,5; Gal. 3:13). On więc zdobył zupełne prawo do otworzenia drzwi, do zupełnego zatwierdzenia odźwiernego, do zupełnej władzy wyprowadzenia owiec na zielone pasze i do cichych wód Boskiej prawdy, która wówczas była na czasie do udzielenia im.

"DOBRY PASTERZ" I "DRZWI"

W Ew. Jana 10:7, 9 Jezus mówi: "Jamci jest drzwiami"; a w wierszach 11,14 mówi: "Jam jest on dobry pasterz". Jezus jest zarówno drzwiami jak i dobrym pasterzem. On jest Drzwiami owczarni, prawną i właściwą bramą wejścia, przez którą lud Boży może wejść do Boskiego odpoczynku. Wszyscy, którzy poprzednio przyszli twierdząc, że są mesjaszami, usiłowali wchodzić inną drogą, aniżeli ta, którą przestrzega Prawo Boże i odkupuje owce. Oni byli złodziejami i grabieżcami usiłującymi zabrać to, do czego nie mieli prawa i to dla samolubnego zysku. Ponieważ jednak dobry Pasterz przyszedł, oddał Swoje życie za owce i odkupił je, otwierając prawne drzwi wejścia dla nich i dając im wolność, więc było właściwą rzeczą dla wszystkich prawdziwych owiec, aby się o tym dowiedziały. On więc to wyjaśnił (Jan 14:6): "Jamci jest ta droga, i prawda, i żywot; żaden nie przychodzi do Ojca, tylko przez mię". Jezus Chrystus jest jedynymi drzwiami prowadzącymi do owczarni; "nie masz w żadnym innym zbawienia" (Dz. Ap. 4:12). On jest także dobrym Pasterzem, którego Bóg postanowił nad Swoimi owcami (Ezech. 34:23; Izaj. 40:11; Jan 10:11-16; Żyd. 13:20). "Owce idą za nim; bo znają głos jego. Ale za cudzym nie idą, lecz uciekają od niego; bo nie znają głosu obcych".
    Ci wszyscy wodzowie, którzy poprzedzali Jezusa twierdząc, że są pasterzami owiec, byli zwodzicielami (złodziejami i grabieżcami). Słowo tu oddane złodziejami zawiera myśl przebiegłości, sprzeniewierzenia, podczas gdy słowo oddane grabieżcy zawiera myśl otwartego gwałtu, rabunku. Łącząc te dwa słowa nasz Pan charakteryzuje wrogów trzody; niektórzy z nich są przebiegli, "wilkami w owczej skórze", a inni z nich są otwartymi, śmiałymi i agresywnymi oponentami. Ataki Przeciwnika były zawsze przypuszczane w obu kierunkach, owce więc powinny się strzec obu klas zwodzicieli, ale głównie przed zwodzącymi wrogami, którzy ubierają swoje ambitne zamiary w strój służbowy, udając opiekunów trzody, podczas gdy w rzeczywistości ich postępowanie pokazuje, że swój własny interes mają na względzie.

WNIJDZIE I WYNIJDZIE, A PASTWISKO ZNAJDZIE

W Ew. Jana 10:9 Jezus mówi, że jeżeli ktoś wnijdzie do owczarni przez Niego jako drzwi, to "zbawiony będzie, a wnijdzie i wynijdzie, a pastwisko znajdzie". Myśl tego oświadczenia stanie się jasna, jeżeli zachowamy w pamięci obraz użyty przez Jezusa w tej łączności - obraz pasterza i jego owiec. Na noc pasterz zgromadza swoje owce do owczarni, aby chronić je przed niebezpieczeństwami jakie czyhają na nie w nocy; a rano wyprowadza je z owczarni na pastwisko. Ponieważ owczarnia służy za ochronę dla owiec, więc stosownie przedstawia ona stan przebywania pod Boską opatrznością. Prowadzenie owiec do owczarni przez pasterza pięknie przedstawia, jak my, jako Pańskie owce, jesteśmy przyprowadzani pod opiekę i ochronę Boskiej opatrzności przez Jezusa, naszego Pasterza - w ten to sposób "wchodzimy". Innymi słowy przez wchodzenie owiec rozumiemy ich wejście do opieki i ochrony wykonywanej przez Boską opatrzność oraz stanie się uczestnikami tychże. Ta więc część obrazu przedstawia stan znajdowania się pod Boską opatrznością.
    Druga część tekstu: "kto ... wynijdzie, pastwisko znajdzie" przedstawia inny specjalny przywilej owiec Bożych. Gdy pasterz starannie wyprowadzał rano owce, aby je nakarmić na pastwisku, to przedstawiał on, jak Jezus, jako nasz Pasterz, wprowadza nas do innego przywileju owiec Bożych - karmiąc nas Słowem Bożym. Na pastwiskach Słowa Bożego jesteśmy prowadzeni przez naszego Pasterza do najbardziej odświeżających uczt Prawdy. Wychwalamy naszego Pana, że sprawia dla nas wejście - sprawia to, że otrzymujemy błogosławieństwa Boskiej opatrzności - i że sprawia dla nas wyjście - czyniąc to, że jesteśmy karmieni Słowem Bożym, pokarmem na czasie, którego Bóg hojnie dostarcza przez Chrystusa.
    Dobry Pasterz wypuścił swoje owce z owczarni Przymierza Mojżeszowego przez Swoją śmierć i przez ich ofiarowanie się Jemu. Jako prawdziwy Pasterz nie pędził ich, ale prowadził; a one szły za Nim do zielonych pastwisk i cichych wód Słowa Bożego i po błogosławionych ścieżkach sprawiedliwości. One poznają słodki, pocieszający i harmonijny dźwięk Jego głosu - Prawdy - który jest dla nich żywotem.

FAŁSZYWI PASTERZE

U Ezech. 34 znajdujemy zarządzenie fałszywych pasterzy, którzy głoszą, że dbają o Pańską trzodę. W rozdziale tym powiedziane jest, że oni przyodziewają się wełną owiec i pożerają najlepsze owce z trzody; zaniedbują prowadzić je do "zielonych pasz" Słowa Bożego i do "cichych wód" Boskiej prawdy. Przypowieść przedstawia Pańską trzodę rozproszoną - niektóre owce zranione, inne złamane, a inne jeszcze chude i głodne, wszystkie zaniedbane jeżeli chodzi o fałszywych pasterzy. Dlatego Bóg oznajmił swoją opozycję w stosunku do fałszywych pasterzy i obiecał dać Swoim prawdziwym owcom innych pasterzy, którzy będą odpowiednio karmili i opiekowali się Jego trzodą.
    Fałszywi pasterze w Chrześcijaństwie są często całkowicie zajęci kozłami i kąkolem - światowymi elementami i naśladownictwem chrześcijan w swoich kościołach. Ich zarządzenia kościelne są zazwyczaj szczególnie przeznaczone dla takich ludzi. Oni nie dbają o pokarm duchowy; oni muszą być zaopatrzeni w rozrywki, kolacje, zebrania towarzyskie, wykłady i kazania o polityce i podobnych przedmiotach lub w niewinne rozprawy dobrze wypełnione żartami. Czy nie oni dostarczają najwięcej pieniędzy i czy nie utrzymują pastora na jego stanowisku? Czy nie opuściliby oni kościół, gdyby udzielano w nim dużo pokarmu duchowego, szczególnie "twardego pokarmu" albo czy może nie prosiliby o innego pastora?
Rozsądzając z tego punktu widzenia, wielu tak zwanych sług Ewangelii stało się najemnymi pasterzami, zabawicielami z kazalnicy, "ślepymi stróżami", "zgoła nic nie umiejącymi", "psami niememi" (wyrażenie psy nieme zaczyna się po ang. literą d - dumb dogs; są w tym wyrażeniu dwa d odpowiadające skrótowi D.D. - Doctors of Diyinity, czyli doktorzy teologii. Jest to porównawcza gra słów języka angielskiego), "nie mogą szczekać" [oni odmawiają trąbienia na alarm, aby przebudzić domowników wiary na znaki czasów itd., aby ostrzec ich przed niebezpieczeństwami grzechu, błędu, samolubstwa i światowości]; ospałymi są, leżą [leniwie], kochają się w drzemaniu [miłując wygody - Amos 6:1]. Są psami obżartymi, nie mogą się nigdy nasycić; sami się pasąc nie umieją nauczać. Wszyscy się za drogą [dobrobytem] swoją udali, każdy za łakomstwem swojem ze strony swej [za własną denominacją lub sektą]" (Izaj. 56:10,11; Mich. 3:11; Fil. 3:2;2 Tym. 4:3,4).
    Chrześcijański filozof, Jan Ruskin, w swojej książce "Sezam i Lilie" cytuje z pism Miltona opis charakteru tych fałszywych pasterzy duchowych w następujący sposób: (Podajemy dowolne tłumaczenie tego wiersza bez rymu - przypisek tłum.) "Ślepe usta - które unikają tego, aby dowiedzieć się co najmniej, jak trzymać kij pasterski. Tej właśnie umiejętności wymaga się od wiernego pasterza! ... Głodne owce spoglądają na nie i nie otrzymują pokarmu, ale toczą się nadęte wiatrem i stęchłą mgłą, mając duchową motylicę i rozpowszechniając plugawą zarazę. Oprócz tego co zawzięty wilk skrycie pazurami wygrzebie; prędko codziennie pożerając, a nic nie mówiąc".
    Oto komentarz Ruskina: "Te dwa wyrazy jednozgłoskowe [ślepe usta w ang. są wyrazami jednozgłoskowymi] wyrażają całkiem dwa przeciwieństwa właściwego charakteru dwóch wielkich urzędów Kościoła - urzędu Biskupa i urzędu Pastora. Biskup oznacza osobę, która dogląda. A Pastor oznacza tego, który karmi. Najbardziej niebiskupią charakterystyką jaką człowiek może posiadać jest to, gdy jest ślepy, zaś najbardziej niepastoralną charakterystyką jest to, gdy zamiast karmić, chce być nakarmiony - gdy chce być ustami".
    Fałszywy samolubny pasterz jest nazwany złodziejem, ponieważ on nie tylko kradnie lub niewłaściwie przypisuje sobie tytuł Pasterza lub Pastora, ale w samolubnej chciwości jest gotów narazić na zniszczenie duchowe życie owiec, aby tylko utrzymać kierunek sekciarskiego postępowania i aby jego własne interesy mogły być zadowolone. Widzimy tego przykłady dzisiaj. Jak wielu pasterzy Pańskiej trzody we wszystkich denominacjach zdaje się chętnie przekręcać poselstwo Prawdy, każdą osobę i każdą rzecz związaną z tym poselstwem, aby przez to tylko zachować swoje panowanie nad owcami, utrzymać swoje stanowisko i wpływ w denominacjach i w dodatku aby zdobyć sporo okrawków złotego runa owiec!

"DOBRY PASTERZ"

Dobry Pasterz jest przeciwieństwem tego wszystkiego - Jego całkowita myśl jest poświęcona owcom i ich dobru. Nasz Pan jest prawdziwym Pasterzem i okazał On Swoje poświecenie w tym urzędzie przez ofiarowanie wszystkiego, nawet Swego życia, na korzyść owiec. Pan chce, aby Jego prawdziwe owce rozpoznały różnice pomiędzy prawdziwymi, a fałszywymi pasterzami. On chce, aby Jego dzisiejsze owce podobnie rozpoznały po pewnych znakach Jego mianowanych sług i przedstawicieli trzody. Tych starszych w Kościele dzisiejszym, którzy okazują usposobienie ślepych ust powinno się unikać, oni nie powinni być zachęcani, ale powinni być ganieni; natomiast ci, którzy stale okazują wierność Panu i trzodzie, powinni być uznani; a ponieważ noszą podobieństwo prawdziwego Pasterza, więc powinni być miłowani ,,dla ich pracy" (1 Tes. 5:12,13), jak również dla ich intelektualnej wartości. Duch samoofiary połączony z pokorą powinien być rozpoznany przez wszystkie owce, jako duch prawdziwego Pasterza. Od takich tylko można się spodziewać kierownictwa, które dobry Pasterz obiecał trzodzie przez cały Wiek Ewangelii.
    Nasz Pan bronił spraw owiec przed fałszywymi duchami i wilkami za Jego dni, a to kosztowało Go życie. Tak podobnie Jego wierni naśladowcy przez cały Wiek Ewangelii byli zmuszeni walczyć z wilkami w owczej skórze i ściągać na siebie ich nienawiść, złośliwość i opozycje - w synodach, prezbiterstwach, soborach itd. - albo w przeciwnym razie sromotnie uciekać przed nimi i w milczeniu zezwalać, aby owce były głodne i wprowadzone w błąd. Jezus mógł pójść tą drogą: On mógł wstrzymać się od sprzeciwiania się przełożonym kapłanom, nauczonym w Piśmie i faryzeuszom. On mógł powiedzieć: "Dlaczego mam narażać się na hańbę, prześladowanie, wszelkiego rodzaju zarzuty i na śmierć z powodu sprzeciwiania się tym ślepym wodzom prowadzącym ślepych?" Gdyby tak uczynił, oznaczałoby to, że uciekł przed Swoją odpowiedzialnością i obowiązkiem. Jego miłość do owiec nie pozwoliła na to, a Jego wierność wykazała, że był prawdziwym Pasterzem trzody. W tym wykazał On, że nie był "Najemnikiem", że nie służył dla złotego runa, ale że służył z prawdziwego serca, z prawdziwej miłości do owiec i pragnął ich dobra.
    Prawdziwy więc Pasterz zaleca Sam siebie tym wszystkim, którzy są naprawdę owcami Bożymi, ponieważ tacy podziwiają ducha swego Mistrza gdziekolwiek go znajdują. To znaczy, że ci, którzy są prawdziwymi owcami, a nie inni, będą miłować i oceniać takiego ducha, i będą się różnić od tych, którzy są tylko naśladowcami ludzi, zwolennikami i sekciarzami. Pan zna tych, którzy są Jego, a oni znają Pana (2 Tym. 2:19). On ocenia tych, którzy w ten sposób uznają tę zasadę, a oni rozpoznają Pana z każdym dniem coraz to więcej i znajdują, że ich miłość do Niego i poświęcenie ustawicznie wzrastają. Słowa naszego Pana w tej sprawie są całkiem jasno przedstawione w Ew. Jana 10:14,15: "Znam moje, a moje mię też znają. Jako mię zna Ojciec i ja znam Ojca". Ta zażyła znajomość, ta Boska społeczność jest udziałem tych, którzy słyszeli dobrego Pasterza i byli mu posłuszni. Jest to coś co nie może być wyjaśnione drugim, ale co jest niewątpliwie ocenione przez wszystkie prawdziwe owce, które znają prawdziwego Pasterza i które były pod Jego kierowniczą opieką, prowadzone do zielonych pastwisk i cichych wód, a także do owczarni dla bezpieczeństwa.

TYLKO JEDNA OWCZARNIA OWIEC W WIEKU EWANGELII

Gdy nasz Pan powiedział: "A mam i drugie owce, które nie są z tej owczarni, i teć muszę przywieść; i głosu mego słuchać będą, a będzie jedna owczarnia i jeden pasterz", to wyraził On tę samą prawdę, która była potem pod kierownictwem Ducha Świętego wypracowana przez Apostoła Pawła w oświadczeniu, że Ojciec Niebieski Sam postanowił, aby w rozrządzeniu zupełności czasów w jedno zgromadził wszystkie rzeczy w Chrystusie - i te, które są na niebiesiech, i te, które są na ziemi (Efez. 1:10).
    Trzoda, którą Pan gromadził do Siebie w czasie dania tej przypowieści nie była Izraelem naturalnym, ale Izraelem duchowym. Izrael cielesny istniał już od wieków pod Mojżeszem i Zakonem, ale Zakon nie doprowadził nikogo do doskonałości i nie mógł dać Izraelowi potrzebnej wolności i błogosławieństwa celem osiągnięcia żywota wiecznego. Byli oni "wespół zamknieni" pod Przymierzem Zakonu, tak jak to Apostoł Paweł wyraża w liście do Gal. 3:23. Różni pretendenci przyszli twierdząc, że oni byli właściwymi pasterzami owiec i zdolnymi do prowadzenia ich do niezbędnego pokarmu, do zielonych pastwisk i cichych wód prawdy, ale byli oni wszyscy niewierni - złodzieje i grabieżcy - którzy szukali własnego zaszczytu i społecznej korzyści kosztem owiec. Nasz Pan stał się "drzwiami" (Jan 10:7,9) owczarni; ci więc, którzy przyjęli Go byli prawdziwą trzodą. On znał ich, a oni znali Jego, słyszeli Jego głos i szli za Nim. Byli oni wprawdzie małą trzodą w porównaniu do wielkiego nominalnego systemu żydowskiego, którego większość ludzi szła za fałszywymi nauczycielami, a to dlatego, że nie posiadali prawdziwego ducha owiec.
    Podczas Żniwa Wieku Żydowskiego wszyscy "prawdziwi Izraelczycy" słyszeli i rozpoznali głos prawdziwego Pasterza i stali się Jego naśladowcami. Nasz Pan jako "Drzwi" dał tym prawdziwym owcom dostęp do błogosławieństw i miłosierdzia Wieku Ewangelii, które rozpoczęły się w najzupełniejszym sensie w Zielone Świątki i nie wpierw się skończą, aż wszystkie prawdziwe owce tego Wieku usłyszą głos Pasterza, wejdą do Jego odpocznienia i zostaną nakarmione i odświeżone postępując za Nim. Jezus jako "Drzwi" przedstawia wszystkie przywileje i błogosławieństwa prawdziwych owiec. Przez Niego (wchodzimy do odpocznienia w owczarni, czyli w miejscu przygotowanym do odpoczynku dla prawdziwych owiec - do odpoczywania w wierze. Przez Niego również możemy wyjść, aby cieszyć się wolnością i odświeżeniem, do których On jako nasz Pasterz prowadzi Swoją trzodę. Wchodzimy i wychodzimy stale, radując się wolnością i przywilejami zapewnionymi nam przez naszego Pasterza. W ten sposób radujemy się "wolnością, którą nas Chrystus wodnymi uczynił" (Gal. 5:1).
    Ten wypoczynek i wolność osiągamy (1) przez nasze usprawiedliwienie z wiary w ofiarę naszego Pana i (2) przez nasze poświęcenie się jako Jego owce oraz przyjęcie nas przez Ducha Świętego, który prowadzi nas do Jego opieki i pokarmu.

"WSPÓŁDZIEDZICAMI TEJ SAMEJ OBIETNICY"

Ci, którzy nie byli Żydami z natury, ale poganami, gdy przyszli do Chrystusa, stali się członkami tej samej trzody. O tym Apostoł jasno świadczy mówiąc, że Bóg rozwalił średnią ścianę, która była przegrodą, aby oboje jednym uczynić (Efez. 2:15). Dlatego poganie nie są już więcej cudzymi, obcymi, cudzoziemcami, ale są przyprowadzeni do wielkiego Pasterza i jest im dozwolone korzystać z przywilejów i błogosławieństw udzielonych przez Niego. Jednak przedtem nie byli oni owcami Pańskimi w żadnym sensie tego słowa, ale byli cudzymi, obcymi, cudzoziemcami.
    Apostoł Paweł do Rzym. 11 przedstawia stosunek pogan do Izraela naturalnego. On przedstawia lud żydowski jako drzewo oliwne, narośl tłustego korzenia obietnicy Abrahamowej, Przymierza Związanego Przysięgą i pokazuje, że gałęzie, czyli ludzie tęgo narodu, były wyłamane z pokrewieństwa korzenia obietnicy z wyjątkiem niektórych, którzy właściwie przyjęli Pana Jezusa. On więc wykazuje, że poganie są wszczepieni na miejsce tych wyłamanych gałęzi. Żydowska więc trzoda, tak jak istniała poprzednio, nie była przyjęta przez Pana, ale tylko ci, którzy uznali tę zasadę i rozpoznali Jego głos. Oni więc wraz z poganami stanowią współdziedziców, członków jednego ciała, jednej trzody.
    Ta sama myśl jest pokazana w Obj. 7, gdzie nasz Pan przedstawia obraz całego wybranego Kościoła składającego się ze 144 000 członków - 12 000 z każdego pokolenia. Boski wybór był uczyniony w odniesieniu do dwunastu pokoleń Izraela; gdy więc wielu z tych wszystkich pokoleń okazało się niegodnymi najwyższego zaszczytu i zostali odrzuceni, to liczba wybrańców w każdym pokoleniu była uzupełniona z wierzących pogan. Nie wiemy do których z tych pokoleń różne jednostki zostały przydzielone; ale wiemy, że wszyscy wybrańcy Boży, zwycięzcy, są uznani przez Pana jako prawdziwi Izraelczycy, w których nie masz zdrady. Oni więc będą z Panem w Królestwie.

"DRUGIE OWCE" Z INNEJ OWCZARNI

Widocznie "drugie owce" wymienione w tej przypowieści są to ci, którzy staną się Pańskimi owcami po skompletowaniu wybrańców. Całe Tysiąclecie będzie potrzebne na znalezienie innych Pańskich owiec, Jego prawdziwych owiec spośród rodzaju ludzkiego w ogólności, włączając tych Izraelitów, którzy z powodu zaślepienia grzechem i błędem, byli niegodni stania się owcami obecnej trzody i odwrócili się w zaślepieniu, jednak ich zaślepienie zostanie usunięte w Pańskim właściwym czasie (Rzym. 11:25-27).
    Nasz Pan odnosi się do tej innej owczarni i wyraźnie mówi nam o zgromadzeniu tych owiec do Jego łaski pod Jego kierownictwo, jako w wielkim Pasterzu. On dokładnie określa czas i pokazuje, że przypowieść o owcach i kozłach nie należy do obecnego Wieku, ale do Tysiąclecia, a to On zaznacza oświadczeniem, którym zaczyna tę przypowieść, a mianowicie: "A gdy przyjdzie Syn człowieczy w chwale swojej i wszyscy świeci Aniołowie z nim, tedy usiądzie na stolicy chwały swojej. I będą zgromadzone przedeń wszystkie narody, i odłączy je, jedne od drugich, jako pasterz odłącza owce od kozłów" (Mat. 25:31,32).
    Podczas Tysiącletniego Dnia Sądu będzie wymagane od wszystkich ludzi z rodzaju ludzkiego, aby okazali kto z nich pragnie stać się Pańskimi owcami słuchającymi głosu dobrego Pasterza i postępującymi za Nim po ścieżkach sprawiedliwości i prawdy, aby ostatecznie osiągnąć życie wieczne. Ci zaś, którzy nie będą słuchali dobrego Pasterza zostaną wygładzeni z ludu - będą wiecznie unicestwieni we Wtórej Śmierci (Dz. Ap. 3:23). Oni będą klasą kozłów z przypowieści (Mat. 25:41-46), których wygładzenie, zniszczenie jest gdzie indziej pokazane w jeziorze ognia i siarki, a które to jezioro - jak jest wytłumaczone - oznacza Wtóra Śmierć (Obj. 20:14; 21:8).
    Przy końcu Tysiąclecia wszyscy z klasy owiec tego Wieku wejdą do zupełnej łaski Pana i staną się braćmi tych wszystkich, którzy są Pańskimi owcami na jakimkolwiek poziomie istnienia. Oni staną się braćmi klasy wybrańców, którzy będą mieli udział w panowaniu Królestwa podczas Tysiąclecia i w dopomaganiu w pracy sądzenia zarówno owiec jak i kozłów (1 Kor. 6:2). Oni będą również braćmi wszystkich zastępów anielskich. Gdy wszystkie rzeczy na niebiesiech i na ziemi będą przyprowadzone do zupełnego poddania naszemu wielkiemu Pasterzowi, to dopiero w tym znaczeniu tego słowa wszyscy staną się Pańskimi owcami bez względu na jakim poziomie istnienia będą się znajdować - wybrańcy na poziomie duchowym z zastępami anielskimi, a naprawieni i udoskonaleni ludzie na ziemi.

"DLATEGO MIĘ MIŁUJE OJCIEC, IŻ JA KŁADĘ DUSZĘ MOJĘ"

Jest tu mowa o szczególnej miłości Ojca do Syna ponad wszystkich innych. Podstawą tej specjalnej miłości była zupełna ufność Syna do Ojca i całkowita zgoda z Boską wolą oraz posłuszeństwo dla niej. Możemy od razu zauważyć, jak tak szlachetny charakter będzie oceniony przez Ojca. Nasz Pan był zawsze posłuszny Ojcu, jednak nauczył się głębszego znaczenia posłuszeństwa. On nauczył się oceniać ile kosztuje posłuszeństwo przez to co cierpiał - przez Swoje samozaparcie, uniżenie się i śmierć. Nic dziwnego, że wszystkie dwanaście pokoleń Izraela będą Go czcić, gdy liczne szlachetne serca będą miłować tego szlachetnego Pasterza. Nic dziwnego, że my, którzy jesteśmy Jego owcami i którzy zdajemy sobie sprawę z tak wielkiego błogosławieństwa i korzyści wypływającej z Jego ofiary dla nas, powinniśmy Go nawzajem miłować.
    Nic dziwnego - jak mówi Apostoł Paweł (2 Kor. 5:14) - że znajdujemy, iż taka miłość zmusza nasze serca do odpowiedniej miłości. Apostoł napomina nas, abyśmy mieli to samo zrozumienie, które było w Chrystusie Jezusie (Fil. 2:5) - nie tylko starsi Kościoła jako podpasterze, pastorowie, powinni starać się strzec dobra trzody pod każdym względem i dopomagać jej do wzrostu w łasce i znajomości, ale także cały Kościół powinien usiłować zdobyć coraz to więcej podobieństwa wielkiego Pasterza - i posiadać coraz więcej Jego ducha. Takich Apostoł zachęca: "I myśmy powinni kłaść duszę za braci" (1 Jana 3:16). Ten duch powinien się objawiać we wszystkich Pańskich owcach i powinien być uważany jako wymagany uprzedni warunek do rozpoznania ducha podpasterzy.
    Zleceniem naszego Pana było nie tylko złożenie Swego życia w ofierze, ale także ponowne odzyskanie go. Miał On obietnice od Ojca, że zmartwychwstanie Od umarłych (Psalm 16:10,11; Izaj. 53:10-12). Wyraził On to w Swojej modlitwie: "Ojcze uwielbij mię ty! u siebie samego tą chwałą, którąm miał u ciebie, pierwej niżeli świat był" (Jan 17:5). Niewątpliwie Mistrzowi była obiecana jeszcze większa chwała i zaszczyt, ale On zaniechał wszelkiej nagrody i był zadowolony, że mógł podobać się Ojcu i dokonać Jego zamiarów w stosunku do rodzaju ludzkiego. Ojciec nie tylko był zadowolony z przywrócenia Go do poprzedniego wysokiego stanu z przeszłości, ale wielce wywyższył Go dając Mu uczestnictwo Boskiej natury w najzupełniejszym i w najwyższym znaczeniu (Fil. 2:9,10).
    Nasz Pan chciał aby zrozumiano, że Jego życie, które wkrótce miało być oddane, zostało dobrowolnie złożone przez Niego. Było niezbędną rzeczą, aby Jego uczniowie wiedzieli o tym nie tylko po to, by mogli cenić swego Pana o wiele więcej, ale szczególnie dlatego, aby mogli zrozumieć Go jako Odkupiciela, którego dobrowolna ofiara za nasze grzechy odkupiła Ojca Adama i Jego cały rodzaj. Aby mieć ufność w ten wynik, oni musieli ufać w Jego zmartwychwstanie - że Ojcu wielce upodobało się dać Swoją sankcję, autorytet lub moc do zrealizowania tego celu. Nasz Pan przyznał, że Wszelki autorytet, wszelka moc w związku z Jego zmartwychwstaniem pochodziła od Ojca. Pan zupełnie ufał Ojcu, a przez to był w stanie złożyć nawet Swoje życie w ofierze na korzyść trzody. To samo będzie Prawdą odnośnie wszystkich, którzy zechcą kroczyć Jego śladami. Aby pozostać wiernymi w kładzeniu naszego życia w ofierze, musimy mieć wiarę w Ojca i w wielki plan zbawienia, który uzależniony jest od ofiary naszego Pana. Gdy ta sprawa będzie jasna w naszych umysłach, to będziemy mieli łaskę i siłę w każdym czasie potrzeby.

 - artykuł zaczerpnięty z miesięcznika religijnego "Teraźniejsza Prawda" `67(2.



Na poczatek
  Izrael Kultura Historia Turystyka Pomoc duchowa Żydzi w Polsce Czasy i Fakty

Copyright ©2004-2005 by Gedeon