W  NIM  BYŁ  ŻYWOT




Jan 1:4
"W nim był żywot,
a żywot był oną światłością ludzką"




 

SIĘGAJĄC głęboko w przeszłość, do początków stworzenia ziemi, o którym wspomina Pierwsza Księga Mojżeszowa, nasza lekcja informuje nas, że nawet wówczas Logos, Słowo, istniał u Boga. "Słowo" jest bardzo dobrym tytułem dla naszego Pana Jezusa w Jego przedludzkim stanie: jest ono tłumaczeniem greckiego słowa logos, które mogłoby być również przetłumaczone dosłownie jako ,,Wyrażenie", bowiem ów wielki i szlachetny Jedyny, towarzysz Niebiańskiego Ojca, stworzony "pierwej niżeli świat był", o którym oświadczono, iż jest "początkiem stworzenia Bożego" (Obj. 3:14), był w każdym sensie tego słowa całkowitym i kompletnym wyrażeniem Boskiej woli, umysłu, celu i charakteru.
    O tym pierworodnym Apostoł pisze, że był "w kształcie Bożym" - podobieństwem Jehowy (Filip. 2:6, 7), który o sobie nie mówi, choć mogłoby się tak wydawać w tłumaczeniu króla Jakuba, że Logos "nie poczytał sobie tego za drapiestwo równym być" Ojcu, Bogu Jehowie. Argument Apostoła całkowicie się temu sprzeciwia: pokazuje on, że Logos zupełnie podporządkował się Jehowie, a fakt iż stał się ciałem, "człowiekiem Chrystusem Jezusem", jest dowodem podporządkowania, posłuszeństwa i pokory. Następnie w harmonii z tą samą pokorą i posłuszeństwem wobec Ojca, pozostał posłuszny aż do śmierci, śmierci na krzyżu. Dzięki temu też ("dlatego") Bóg Jehowa wielce Go wywyższył dając Mu w zmartwychwstaniu Boską naturę, która stawia Go wysoko ponad aniołami, zwierzchnościami, mocami i każdym imieniem, które zostało nazwane, wzbudzając Go do wyższego, niż każde inne, stanowiska, wyższego niż Jego przedludzki stan, stanowiska dającego Mu miejsce zaraz po Ojcu, które uczyniło Go współtowarzyszem Ojca na tronie, uczestnikiem Jego chwały, mocy i natury.
    To co Apostoł rzeczywiście mówi pozostaje w zupełnej sprzeczności ze stwierdzeniem występującym w tłumaczeniu wersji króla Jakuba. Dobrego tłumaczenia dostarcza nam Emphatic Diaglott: "Który, mimo iż istniał w kształcie Bożym, nie myślał o uzurpowaniu sobie prawa do równości z Bogiem, lecz wyzbył się samego siebie, przyjąwszy kształt sługi". Prezentowana tu wersja jest zgodna z następującym tłumaczeniem tego wersetu przez różnych uczonych w dziedzinie języka greckiego:
    "Który ... nie myślał o tym, jako o sprawie gorąco upragnionej" - Clarke; "Żarliwie ku temu nie był usposobiony" - Cyprian; "Nie pragnął zachowania" - Wakefield; "Nie uważał ... za przedmiot gorącego pragnienia" - Stewart; "Nie myślał ... jako o rzeczy, którą należałoby posiąść" - Sharpe; "Nie uchwycił z pożądliwością" - Kneeland; ,,Nie walczył gwałtownie" - Dickinson; "Nie rozmyślał o uzurpacji" - Turnbull; "Który, będąc w kształcie Bożym, nie uważał tego za nagrodę [margines - za rzecz, po którą można sięgnąć] aby być na równi z Bogiem, lecz pozbawił się samego siebie, przyjąwszy postać sługi" - American Standard Version.
    Pismo Święte w żadnym miejscu nie stawia jednorodzonego i głęboko umiłowanego Syna Bożego na równi z samym Jehową ani gdy był tu na ziemi, ani też gdy był Logosem, zanim "stał się ciałem". Zapewnia nas ono, że obecnie, w stanie wielkiego wywyższenia, Logos, Chrystus Jezus, jest uczestnikiem Boskiej natury, chwały i wszelkiej władzy w niebie i na ziemi. Przeto Apostoł poucza, "Aby wszyscy czcili Syna, tak jako czczą Ojca" (Jan 5:23). Jednakże ta lekcja przedstawia naszego Odkupiciela w przedludzkim stanie jako istotę duchową wyższą od aniołów, zapewniając jednocześnie, że wszystkie rzeczy uczynione były przez Niego - dosłownie: "a bez niego nic się nie stało, co się stało". Widzimy, że w całej twórczej działalności Jehowy Logos miał pod każdym względem pierwszeństwo - "aby on między wszystkimi przodkował" (Kol. 1:18).
    Liczba osób studiujących Biblię bezkrytycznie jest bardzo wielka. Nic więc dziwnego, że wielu popadło w błąd polegający na przypuszczeniu, że pierwszy werset Ewangelii Jana stanowi deklarację, iż Logos był całkowicie równym Jehowie, że Słowo, Poselstwo, było równe Temu, który posłał Logosa, Słowo, Wyrażenie, Posłanie. Takie mniemanie jest sprzeczne z rozsądkiem, jak również sprzeczne jest z oświadczeniem samego naszego Pana Jezusa, który jednoznacznie oświadczył: "Nie mogęć ja sam od siebie nic czynić: jako słyszę, tak sądzę" oraz "Ojciec mój większy jest niż ja" (Jan 5:30; 14:28).
    Wszyscy uczeni zdają sobie sprawę z tego, że słowo elohim, często tłumaczone w Starym Testamencie jako Bóg, nie jest równoznaczne z imieniem Jehowa. Chociaż słowo elohim znaczy "potężny", często używa się go do określenia innych istot, prócz Wszechmocnego Jehowy. Używa się go w odniesieniu do aniołów, do wielkich mężów, również do fałszywych bogów. Imię Jehowa jest specjalnym imieniem przeznaczonym dla Wszechmogącego, względem którego wszyscy inni elohim (bogowie - potężne istoty) są poddanymi.
    Podobnie w Nowym Testamencie, słowo theos jest ekwiwalentem słowa elohim i znaczy potężną istotę. W Nowym Testamencie najczęściej używane jest w odniesieniu do samego Jehowy, lecz czasami w odniesieniu do człowieka i do fałszywych bogów, a kilka razy do naszego Pana Jezusa. Pierwszy werset Ewangelii Jana jest wyraźnym przykładem użycia słowa theos w odniesieniu do Logosa Jehowy, Jego Jednorodzonego Syna, do owego "początku stworzenia Bożego" (Obj. 3:14). Jednakże studiujący język grecki i zachowujący pewien krytycyzm nie powinien napotkać na żadne trudności w rozróżnieniu między omawianymi tu dwoma Bogami, oraz zauważyć, że o jednym z nich mówi się wyraźnie jako o wyższym od drugiego, bowiem rozróżnienie takie jest wyraźnie pokazane przez użycie greckiego przedimka określonego ten przed wyrazem theos w wypadku, gdy odnosi się on do Jehowy oraz przez brak wspomnianego przedimka ten, gdy theos zostało użyte w odniesieniu do Logosa. W wyniku takiej analizy tłumaczenie omawianego przez nas wersetu powinno brzmieć następująco: "Na początku był Logos, a Logos był z tym Bogiem, a Logos był jakimś Bogiem. To było na początku u tego Boga".
    Powyższe tłumaczenie nie powinno być kwestionowane przez żadnego z uczonych w dziedzinie języka greckiego. Usuwa ono wszelkie podstawy do dyskusji nad zasadniczymi stosunkami zachodzącymi między Ojcem i Synem. Rzeczywiście, takie wyrażenia jak "Ojciec" i "Syn" sugerują to, co zostało w innych miejscach stwierdzone - iż Syn "od Boga wyszedł i przyszedł" (Jan 8:42). W przeciwnym razie użyte tu terminy - Ojciec i Syn - pozbawione są sensu. Syn nie może nigdy stać się swym własnym ojcem, ani też nie ma się racji twierdząc, iż nigdy nie miał początku syn, który przecież pochodzi od ojca. Pismo Święte, jeśli pozwolimy, aby jego wersety nawzajem się interpretowały, będzie przepięknie spójne i harmonijnie racjonalne. Lecz gdy będzie przekręcane i wypaczane przez niedojrzałe pomysły i fałszywe doktryny, wtedy światło prawdy przemieni się w ciemność, a w następstwie tego, na wszystkim, co jest z nim związane wypisana jest pewna tajemnica, jednakże nie jest to tajemnica pochodząca od Boga, lecz "tajemnica nieprawości", ciemności, błędu.

PRAWDZIWY DAWCA ŻYCIA I ŚWIATŁOŚCI

"W nim był żywot". W ten sposób zaznaczona jest oddzielność naszego Pana od ludzkiej rodziny. W żadnym innym człowieku oprócz "człowieka Chrystusa Jezusa" nie było życia. Cała rasa Adamowa, cały rodzaj ludzki, z wyjątkiem Jezusa znajduje się pod panowaniem śmierci. Śmierć włada całą ludzkością od momentu, gdy ojciec Adam stał się nieposłusznym i utracił życie, które początkowo w nim było, przekazać zatem mógł potomności jedynie warunki umierania. To właśnie życie w Chrystusie - fakt, że Jezus był oddzielony od grzeszników, święty, niewinny, niepokalany - uczyniło z Niego zbawiciela, który był wysłany przez Ojca jako świecąca latarnia nadziei dla naszej rasy. Gdyby Jezus w jakikolwiek sposób stracił dane Jemu prawo do życia, bądź zanim przyszedł, by żyć w ludzkim stanie, bądź też gdy był człowiekiem Chrystusem Jezusem, wtedy zgasłaby światłość naszej nadziei. Ale posiadając swoje prawa do życia, Jezus, zgodnie z przygotowanym przez Ojca programem, położył za nas swoje życie - odpowiednią cenę za życie Adama, które zostało utracone przez grzech. Była to więc odpowiednia cena za wszystkich, którzy byli współuczestnikami Adamowej kary śmierci.
    Kupiwszy nas swoją drogocenną krwią, Jezus dla rzesz ludzkości stał się dawcą światła i nadziei. Chwalmy Boga za to wielkie światło i za życie przygotowane dla umierającego świata. Chociaż prawdą jest, że światło to świeciło pośród ciemności spowodowanej deprawacją człowieka i nie było rozumiane i oceniane przez ogół, prawdą jest jednak, że On "był tą prawdziwą [antytypową, autentyczną, realną, nie podrobioną czy typową] światłością, która oświeca każdego człowieka, przychodzącego na świat". Dlatego nie ma znaczenia, że ta prawdziwa Światłość nie była rozumiana i oceniana przez Żydów w czasie pobytu Jezusa w ciele, i że nawet obecnie nie jest On rozumiany przez ludzkość całego świata. Niemniej jest On tą prawdziwą światłością i we właściwym, naznaczonym przez Ojca czasie dokończy wielki plan Boży, którego jest ośrodkiem, wyrażeniem, Logosem. Oświeci On każdego człowieka, który urodził się na ziemi. Nikomu też nie będzie wolno słabnąć w ciemności lub stracić życie wieczne z powodu braku znajomości. We właściwym czasie oczy wszystkich nie widzących zostaną otwarte, uszy wszystkich nie słyszących usłyszą i nie widzący ujrzy jak spośród mroku wyłania się ta wielka Światłość, którą Bóg wzbudził, aby była Księciem i Zbawicielem każdego, kto przez Niego przyjdzie do Ojca (Izaj. 35:5; Jan 8:12; 14:6).
    Istotnie, jak dotąd mniejszość ujrzała to światło, bowiem nadal ,,ciemności kryją ziemię, a zaćmienie narody" (Izaj. 60:2). Oczekujemy jednak na tysiącletni dzień chwalebnego pośrednictwa, w którym to wielkie światło, to prawdziwe światło świecić będzie w królestwie Ojca jak słońce, i gdy wierni Jemu, Jego klejnoty, wybrane i wypolerowane w okresie ciemności, zostaną wraz z Nim uwielbieni. Ci jako nasienie Abrahama towarzyszyć Mu będą w wielkim dziele oświecania ludzkości i błogosławieniu wszystkich narodów ziemi przez danie im oświecenia oraz towarzyszącej temu sposobności dojścia do harmonii z Bogiem i osiągnięcia życia wiecznego (Mal. 4:2; Dan. 12:3; Mat. 13:43; Rzym. 8:17; Gal. 3:16,29; 1 Moj. 22:17, 18).
    Nie ma tu jednak miejsca na żadne usprawiedliwienie dla tych, którzy w obecnym czasie dostrzegli choć promień tej wielkiej światłości. Błogosławione są ich oczy, jeśli widzą a uszy, jeśli słyszą. Tacy mieć będą poważniejszą odpowiedzialność i będą "karani", jeśli nie będą postępować zgodnie z światłością jaką otrzymali (Łuk. 12:47, 48).
    Apostoł czyni dokładne rozróżnienie między posłańcem światła i samym Światłem. Zgodnie z tym (Jan 5:35) nasz Pan mówi o Janie Chrzcicielu jako gorejącej i świecącej świecy (lampy w Biblii angielskiej). Całkowicie inne greckie słowo jest użyte, gdy mówi się o naszym Panu jako tym, który jest światłością, jednak to samo greckie słowo phos używane jest w odniesieniu do Kościoła, który jest ciałem Chrystusa i ze swoim Panem uczestnikiem Ducha Świętego.
    Mówiąc o członkach swego ciała, członkach ecclesia, wybranych, nasz Pan daje wymowne oświadczenie: "Wy jesteście światłość świata" i używa tego samego greckiego słowa, które w tej lekcji zostało użyte w odniesieniu do Niego samego. Mowa tu o tym samym greckim słowie phos użytym w następujących wersetach Pisma Świętego: "... jeśli tedy światłość, która jest w tobie, ciemnością jest ..."; "... aleście teraz światłością w Panu; chodźcież jako dziatki światłości"; "... który was powołał z ciemności ku dziwnej swojej światłości"; "A jeśli w światłości chodzimy, jako on jest w światłości ..." (Mat. 6:23; Efez. 5:8; 1 Piotra 2:9; 1 Jana 1:7). Podobne rozróżnienie, jak to między Janem i Chrystusem, pokazuje fakt, że nasz Pan jest Logosem, Słowem, a Jan Chrzciciel nie był Słowem, lecz jedynie "głosem wołającego na puszczy" (Izaj. 40:3; Mat. 3:3).
    Gdy Logos stał się ciałem i człowiekiem Chrystusem Jezusem, mimo iż był na świecie, który stworzył przez udzieloną Mu moc Ojca, świat nie poznał Go, i nawet Jego własny naród, któremu specjalnie się przedstawił, nie przyjął Go. Byli jednak tacy, którzy Go przyjęli i ci dostąpili błogosławieństwa - błogosławieństwa mocy oraz przywileju zostania synami Bożymi, zwłaszcza, że uprzednio najwyższą możliwością było otrzymanie stanowiska sług i przyjaciół Bożych. Zauważamy tu zmianę dyspensacji z żydowskiej na chrześcijańską. Zmiana taka mogła być możliwa przez coś, co uczynił lub zaoferował nasz Pan. To, czego On dokonał, było odkupieniem Żydów spod wyroku prawa Zakonu, pod którym pozostawali (Gal. 3:13) oraz wykupienie całego rodzaju ludzkiego spod wyroku śmierci, który został wydany na wszystkich z powodu nieposłuszeństwa Adama.
    Przed złożeniem okupu potępieni ludzie nie mogli być przyjęci do stanu synostwa, którym początkowo cieszył się ojciec Adam. Ten stan synostwa utracił dla siebie i potomności, gdy stał się grzesznikiem. Misja przyjścia wielkiego Światła na świat nie polegała jedynie na odkupieniu życia ludzkiego, lecz również na oświeceniu człowieka i przywróceniu do pierwotnego stanu tych wszystkich, którzy chętnie przyjęliby synostwo. Dzieło to nie zostało jeszcze skończone. Można powiedzieć, że dopiero się zaczęło, bowiem jedynie garstka spośród Jego narodu przyjęła to prawdziwe Światło. Tylko wybrani, niewielu, z każdego pokolenia, narodu i ludu, przyjęli Jego i Jego błogosławieństwa, które obecnie zostały zaoferowane ludzkości. Zdecydowana większość zaślepiona jest przez szatana i to powstrzymuje ją przed ujrzeniem prawdziwej Światłości, jak wyjaśnia Apostoł (2 Kor. 4:4).
    Powołani w okresie ciemności obecnego wieku Ewangelii, gdy zaćmienie okrywa narody, są powoływani do tego, co, jak wskazuje Pismo Święte, jest powołaniem wyborczym - nie po to, aby dostąpić jedynie przywrócenia do stanu ludzkiej natury i jej przywilejów oraz błogosławieństw, które były utracone z powodu grzechu. Lecz są oni powoływani do specjalnej społeczności z samym Logosem, są powoływani, aby stać się uczestnikami Jego światła i dzielić wraz z Nim pod Jego kierownictwem pracę przyszłego oświecania i błogosławienia świata. Grzesznicy nie otrzymują mocy stania się uczniami Chrystusa, lecz otrzymują ją usprawiedliwieni, ci, którzy zostali usprawiedliwieni z wiary, dzięki uwierzeniu w Jego imię.

LOGOS NAPRAWDĘ STAŁ SIĘ CIAŁEM

Werset 14 sięga do tego samego momentu co wiersz 5 i powtarza narrację z innego punktu widzenia. "A to Słowo ciałem się stało, i mieszkało między nami". Werset ten nie naucza o tym, co zazwyczaj określane jest mianem doktryny o inkarnacji, która w powszechnym rozumieniu oznacza, że jednorodzony Ojca, Logos, przyszedł jako duchowa istota i zamieszkał na pewien czas w ziemskim lub ludzkim ciele i ponownie został uwolniony z tego ciała w czasie lub około tego czasu, gdy ciało to zostało ukrzyżowane. Taki pogląd na inkarnację Logosa zmienia wiele wersetów Pisma Świętego w nonsensy i zaciemnia oraz wprowadza w błąd umysły wielu badających Biblię.
    Przyjmując powyższy punkt widzenia myślą oni o naszym Panu jako o prawdziwej duchowej istocie, która nigdy nie przestała być istotą duchową, i która nigdy w żadnym sensie tego słowa, nie była człowiekiem, istotą ludzką, lecz która po prostu wydawała się być ludzką istotą, lecz w rzeczywistości nią nie była. Z tego punktu widzenia modlitwy naszego Pana kierowane do Ojca, kuszenie Go na puszczy, Jego łzy i śmiertelny okrzyk, są czymś, co, jak się wydaje, jest bardzo sprytnym graniem roli, ponieważ to fałszywe twierdzenie doprowadza do tego, co wydaje się, iż w rzeczywistości był On tak dalece ponad ludzkimi warunkami, że nie mógł podlegać próbom, pokusom, cierpieniu itp. Ponadto daje do zrozumienia, że w rzeczywistości Jezus nie umarł, lecz jedynie wydawało się, że umiera i w momencie krzyżowania ciała Logos po prostu z Niego wyszedł i stał się niemym, niewidzialnym widzem tragedii na Kalwarii.
    Lecz nie była to taka sobie groteskowa ofiara za grzechy, ani też rzekoma śmierć bez umierania, którą Bóg przedstawiał w typie przez okres poprzednich tysiąca sześciuset lat, kiedy nieustannie rok po roku ofiarowano cielce, kozły itd. Wyrok śmierci na Adama był prawdziwym wyrokiem, prawdziwą karą, a okup, dzięki któremu jesteśmy uwolnieni od grzechu, był nie mniej realną ofiarą, którą nasz Pan, ,,człowiek Chrystus Jezus" ofiarował za nas (1 Tym. 2:5, 6).
    Apostoł zapewnia nas, że On będąc bogatym, stał się ubogim (2 Kor. 8:9). Jezus nie udawał jedynie, że jest biedny przez zwykłe włożenie zewnętrznego płaszcza niższej natury, lecz rzeczywiście stał się biedny, rzeczywiście opuścił wyższą naturę czci i chwały. Rzeczywiście poniżył samego siebie i przyjął ludzką naturę. Nie była to jednak upadła ludzka natura, nie grzeszne ludzkie ciało, lecz nieupadła ludzka natura, podobieństwo człowieczeństwa wolnego od skazy grzechu i śmierci.
    Powyższe stwierdzenie pozostaje w zupełnej zgodzie z rozważanym przez nas wersetem Pisma Świętego. Dosłownie "Stał się ciałem". Po prostu to wielkie poniżenie czy upokorzenie umożliwiło Jemu zostanie naszym Odkupicielem i przysposobiło Go do dania Ojcu ceny okupu za przestępstwo człowieka, jak napisano: "Bo ponieważ przez człowieka śmierć, przez człowieka też powstanie umarłych". To człowiek został skazany na śmierć i ani życie anioła, ani też życie archanioła, ani też żadne inne życie, prócz życia człowieka, nie mogło stać się ,,odpowiednią ceną", która mogłaby uwolnić Adama i jego potomstwo od kary śmierci. Podobnie ofiary składane z niższych zwierząt nigdy nie mogłyby usunąć grzechu, ponieważ mimo że nie były winne grzechu, nie miały identycznej z grzesznikiem natury i nie mogły zatem być przyjęte przez Boską sprawiedliwość jako cena okupu za człowieka. Logos nie umarł, gdy zmieniał swą duchową naturę na naturę ludzką, lecz gdy umarł ,,człowiek Chrystus Jezus", bowiem wtedy nastąpiło całkowite oddanie życia w każdym znaczeniu tego słowa - nic nie zostało zachowane. Jezus dał wszystko, co posiadał (Mat. 13:44, 46) - dał swoje życie, życie człowieka Chrystusa Jezusa, które uprzednio było życiem Logosa. Jego istota umarła, przestała żyć. On "... wylał na śmierć duszę [istotę] swoją", "... położył ofiarą za grzech duszę [istotę] swą" (Izaj. 53:12, 10). Słowa te są następnie potwierdzone przez samego Pana, który po swym zmartwychwstaniu oświadczył: "I żyjący; a byłem umarły, a otom jest żywy na wieki wieków" (Obj. 1:18). "Chrystus ... więcej nie umiera, i śmierć mu więcej nie panuje" (Rzym. 6:9).
    "Widzieliśmy chwałę jego", Jego wielką wspaniałość, doskonałość, szlachetność, które jasno zaświeciły dla tych, którzy mieli oczy zdolne je zobaczyć, którzy nie zostali zaślepieni przez księcia tego świata. Te same chwalebne zalety człowieka Chrystusa Jezusa w zupełności świadczą o tym, że Jezus nie pochodził z Adamowej rasy grzeszników, lecz że był rzeczywiście wyjątkiem wśród całego rodzaju ludzkiego, dając swą pełnią łaski i prawdy dowód na to, że był spłodzony przez Niebiańskiego Ojca. "Jaki on był, tacy i my jesteśmy na tym świecie" oświadcza Apostoł. I mimo, że z natury jesteśmy grzesznikami i dziećmi gniewu podobnie jak inni, jednakże dzięki łasce otrzymaliśmy tę łaskę Bożą, która oddziałuje na serca przynosząc nam oświecenie, oczyszczenie i uświęcenie, które powinny przynajmniej stopniowo coraz bardziej nas zmieniać, doprowadzając nas coraz bardziej do podobieństwa drogiego Syna Bożego, naszego Odkupiciela i Pana, któremu tak jak i Bogu Ojcu niech będzie chwała i dziękczynienie teraz i po wieczne czasy!

- artykuł zaczerpnięto z miesięcznika religijnego "Teraźniejsza Prawda" `85(168).


Na poczatek

  Izrael Kultura Historia Turystyka Pomoc duchowa Żydzi w Polsce Czasy i Fakty

Copyright ©2004-2005 by Gedeon